Loty falowe
Przewyższenie diamentowe 5000m
Proces rozpoczyna się od holu na Magurkę „na żagiel”, o ile w tym miejscu nie występuje fala opadająca. Po nabraniu wysokości pilot przemieszcza się do przodu w strefę rotorów, charakteryzującą się intensywną turbulencją, aby przebić się w obszar noszenia falowego. Chmury rotorowe często ułatwiają to zadanie – noszenia szukamy po ich stronie nawietrznej. W Bramie Wilkowickiej, na zachód od Magurki, często spotykane jest płynne przejście w pole falowe.
Podczas wspinania się na pułapy rzędu 5000–6000 m n.p.m. priorytetem staje się zarządzanie bezpieczeństwem fizjologicznym. Użycie instalacji tlenowej jest obligatoryjne powyżej 3000 m, aby zapobiec skutkom niedotlenienia. Istotnym wyzwaniem jest również niska temperatura, która na dużych wysokościach potrafi osiągać –30°C.
Nawigacja w locie falowym wymaga ciągłej obserwacji tzw. dziury falowej, czyli okna w zachmurzeniu, które stanowi jedyną bezpieczną drogę powrotną do lotniska. Zamknięcie się tego przejścia w wyniku dynamicznych zmian pogody stanowi największe zagrożenie dla pilota. Faza zniżania odbywa się zazwyczaj poprzez opuszczenie strefy nośnej i przejście w obszar duszenia, z zachowaniem szczególnej uwagi na prędkość rzeczywistą (TAS). Na dużych wysokościach jest ona znacznie wyższa od wskazań prędkościomierza, co zbliża szybowiec do granic dopuszczalnej prędkości konstrukcyjnej (VNE).
Jakub Kos
Lot szkolny na fali z instruktorem
Przy wietrze z kierunku południowo-zachodniego wykonano lot szkolny z instruktorem w rejonie lotniska Żar. Po starcie szybowiec został wyczepiony na wysokości około 800 m nad kamieniołomem, już w obszarze wznoszeń falowych.
Po wyczepieniu utrzymywano kurs w kierunku zawietrznej strony pasma Skrzycznego. W powietrzu odczuwalne było spokojne, równomierne noszenie charakterystyczne dla pola falowego.
Nawietrzna strona chmury soczewkowatej wskazywała obszar wznoszeń zafalowania rozciągający się wzdłuż Doliny Żywieckiej, od południowej granicy aż na północ w kierunku Bielska-Białej.